Za jakieś 5, 10 minut idziemy razem z Mikiem na ognicho :3 Będą pianki i duuuużo zabawy. Co tu dużo opowiadać ognisko to ognisko :) Oczywiście będą zdjęcia, ale abyście nie czekali zbyt długo na posta, postanowiłam zaaktualizować go jutro :D
Miko i ja jak co dzień bawiliśmy się. Siedział na łóżku. Rzuciłam mu zabawkę na podłogę. Skoczył za nią. Po krótkiej chwili targania zabawki zauważyłam szarą kulkę leżącą na ziemi. Wyglądała całkiem jak no nie wiem dziwna, mała i szara kuleczka. Postanowiłam zobaczyć cóż to za rzecz. Z ciekawości wzięłam 'kuleczkę' w ręce. Nie miałam pomysłu co to mogło być :o Gdy nagle zobaczyłam małe czarne kropeczki. Rzuciłam nią na ziemię i krzyknęłam. Nie miałam pewności czy to było to o czym myślałam więc przybliżyłam się do niej i ujrzałam małe ruszające się czarne nóżki i główkę . Tak - pomyślałam ,to jest to.
Był to kleszcz ! Brzydki, nabrzmiały. Już nigdy więcej nie dotknę małych, szarych kuleczek - obiecałam sobie. Śmierć jego była okrutna. Został rozglabany nożyczkami. KONIEC
Jak wam się podoba ? Nie zapominijcie skomentować :)
A jak u was problem kleszczowy ? U mnie to jest masakra, gdy tylko je widze przechodzą mnie dreszcze :o
Ślemy wam pozdrowionka :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz